Jutro Wa-wa, chłopaki zostają, a ja jadę.
miała być dziś ciekawa wyprawa z Szymkiem, a tu nic, nasz samochód odmówił rano posłuszeństwa. leniuszek:)
Więc skończyło się na spacerze, pierogach na które Szymek wciągnął mnie siła prawie i zbieraniu koniczynki dla królika przed domem. Cóż też dobrze:)
piątek, 13 lipca 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz